Rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron

Porozumienie stron to jedna z form odejścia z pracy. Polega ono na tym, że pracodawca i pracownik ustalają sposób rozwiązania umowy o pracę wedle własnych uzgodnień. Z czym się takie porozumienie wiąże? Na co uważać? Co powinno zawierać? W jakiej formie można je zawrzeć? Czy z porozumienia można się wycofać? Na te i liczne inne pytania postaram się odpowiedzieć w dzisiejszym wpisie.

Porozumienie stron – podstawowe informacje

Rozwiązanie umowy o pracę w formie porozumienia stron jest dopuszczalne na podstawie art. 30 § 1 Kodeksu pracy. Zwykle jest to najkorzystniejszy sposób zakończenia umowy o pracę. Polega na tym, że pracownik i pracodawca negocjują i ustalają warunki odejścia pracownika z pracy. Wówczas nie są związani postanowieniami Kodeksu pracy w zakresie np. terminów wypowiedzenia i mogą zakończyć współpracę w sposób, który zadowala obie strony.

Podkreślić należy, że, jak sama nazwa wskazuje, istotą takiego rozwiązania umowy o pracę jest POROZUMIENIE. Obie strony muszą się zgodzić na jego warunki. Niedopuszczalna jest sytuacja, w której pracodawca podkłada pracownikowi do podpisu sformułowany przez niego dokument i wymusza na pracowniku odejście „za porozumieniem”, często na warunkach niekorzystnych dla pracownika. I tak naprawdę w celu obejścia przepisów prawa pracy. Pracownik ma wtedy pełne prawo odmówić podpisania takiego dokumentu. Jeśli pracodawca chce pracownika zwolnić, może przecież wypowiedzieć mu umowę o pracę i wówczas prawa pracownika są chronione przez prawo pracy. Wypowiedzenie umowy o pracę wiąże się z tym, że do pracownika będą miały zastosowanie kodeksowe okresy wypowiedzenia i zasady (np. konieczność wskazania przyczyny w przypadku umów na czas nieokreślony). Natomiast w porozumieniu stron strony mogą np. określić moment odejścia z pracy w sposób dowolny. Można sobie łatwo wyobrazić sytuację, w której pracodawca nie ma powodów do zwolnienia, w tym dyscyplinarnego, więc przymusza pracownika do podpisania porozumienia stron, w którym zwolni pracownika nawet z dnia na dzień. Ponownie podkreślam – pracownik nie ma obowiązku podpisania takiego dokumentu, a w razie jakichkolwiek wątpliwości powinien skonsultować treść dokumentu z prawnikiem. A jeśli nawet podpisze takie porozumienie, może się uchylić od jego skutków, np. ze względu na groźbę lub błąd, na zasadach określonych w Kodeksie cywilnym.

Zaleca się, by w porozumieniu stron były zawarte wszystkie elementy istotne z punktu widzenia odejścia z pracy. Należy więc określić w szczególności:

  • moment rozwiązania stosunku pracy,
  • długość ewentualnego okresu wypowiedzenia,
  • rozstrzygnięcia związane z rozliczeniem urlopu lub zwolnienia ze świadczenia pracy,
  • wzajemne rozliczenia między stronami, np. moment i warunki zdania powierzonego sprzętu.

Kiedy można zawrzeć porozumienie stron?

Umowę o pracę można rozwiązać za porozumieniem stron praktycznie w każdym momencie. Nie ma więc znaczenia, czy pracownik jest w danym momencie na urlopie, niedługo przechodzi na emeryturę czy jest w ciąży.

Jeśli jednak chodzi o ciążę, porozumienie stron będzie skuteczne, gdy w chwili jego zawierania pracownica jest świadoma, że jest w ciąży. Jeśli w chwili zawierania porozumienia nie była tego świadoma, może się uchylić od skutków złożonego oświadczenia woli ze względu na działanie w błędzie (bo nie podpisałaby porozumienia, gdyby wiedziała o ciąży) i żądać przywrócenia do pracy.

Forma i moment zawarcia porozumienia stron

Kodeks pracy nie przewiduje żadnej konkretnej formy zawarcia porozumienia stron. Może więc zostać ono zawarte ustnie, przez sms, mailem czy pisemnie. Niemniej, zawsze rekomenduję formę pisemną, ewentualnie mailową, by nie było wątpliwości co do wszystkich warunków porozumienia.

Przyjrzyjmy się mailowej formie zawarcia porozumienia i kiedy takie porozumienie można traktować za zawarte. Niewątpliwie w korespondencji mailowej właściwe porozumienie może się przeplatać z negocjacjami jego warunków. Dla uproszczenia podzielę taką korespondencję na trzy przykładowe etapy:

Etap I: pracownik pisze maila do pracodawcy i proponuje rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron, wskazując datę rozwiązania stosunku pracy na 10 maja. Pracownik w tym momencie składa pracodawcy ofertę zawarcia umowy, do której stosuje się art. 66 i n. Kodeksu cywilnego.

Etap II: pracodawca zgadza się na zawarcie porozumienia stron, ale proponuje, by umowa o pracę została rozwiązana 30 kwietnia. Pracodawca czyni więc zastrzeżenie co do pierwotnej oferty pracownika.

Etap III: Pracownik odpowiada na maila pracodawcy. Treść tej odpowiedzi jest bardzo istotna. Pracownik może złożyć kolejne zastrzeżenie, może się zgodzić na warunki pracodawcy lub może napisać coś innego, np. że potwierdza odbiór wiadomości. I tutaj należy podkreślić, że porozumienie zostanie zawarte dopiero wówczas, gdy obie strony zaakceptują warunki porozumienia w sposób niebudzący wątpliwości, szczególnie pisząc wprost, że zgadzają się na zaproponowane warunki.

Przy zawieraniu porozumienia stron bardzo istotną kwestią jest wskazanie momentu rozwiązania stosunku pracy. W orzecznictwie wskazuje się, że jeśli data ta nie jest wskazana, umowa o pracę rozwiązuje się z chwilą zawarcia porozumienia (tak np. wyrok SN z 11.01.2001 r. w sprawie I PKN 844/00).

Co, gdy pracownik po podpisaniu porozumienia przestaje wykonywać swoje obowiązki?

Może się zdarzyć, że po podpisaniu porozumienia pracownik będzie podchodził do pracy nonszalancko, zacznie działać na szkodę pracodawcy, a w skrajnych przypadkach – przestanie stawiać się do pracy. Co wówczas może zrobić pracodawca? Otóż porozumienie stron nie wyłącza możliwości zwolnienia dyscyplinarnego. Pracodawca może więc rozwiązać umowę o pracę w trybie natychmiastowym, przed upływem terminu wskazanego w porozumieniu. Podpisanie porozumienia nie wyłącza bowiem stosowania art. 52 i 53 Kodeksu pracy, regulujących rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia.

Czy z porozumienia stron można się wycofać?

Porozumienie stron jest traktowane jak każda inna umowa, wobec tego strony, za obopólnym uzgodnieniem, mogą zmienić jego treść, a nawet je rozwiązać.

Ponadto, jak już wspominałam wcześniej, jeśli porozumienie zostanie zawarte pod wpływem błędu lub groźby, strona pokrzywdzona może złożyć oświadczenie o uchyleniu się od skutków oświadczenia woli. Ma na to rok odpowiednio od wykrycia błędu lub ustania stanu obawy.

Podsumowanie

Porozumienie stron przeprowadzone w odpowiedni sposób może być bardzo korzystnym rozwiązaniem dla obu stron stosunku pracy. Umowa o pracę może bowiem zostać rozwiązana na warunkach odpowiadających obu stronom. Dla stron zwykle najważniejsze jest to, że mogą dowolnie ustalić okres wypowiedzenia i odpowiednio go skrócić lub wydłużyć.

Należy jednak pamiętać, że pracodawca nie może przymusić pracownika do podpisania porozumienia stron lub narzucić warunków korzystnych tylko dla niego. Pracownik może odmówić podpisania takiego „porozumienia”, a w razie jego podpisania – uchylić się od jego skutków i nawet żądać dopuszczenia do pracy, a w skrajnym przypadku może skierować sprawę do sądu.

 

Źródło zdjęć: picjumbo.com, pixabay.com

Pracownik w sądzie – koszty sprawy z zakresu prawa pracy

Niepłacenie za nadgodziny, mobbing, dyskryminacja, bezpodstawne zwolnienie z pracy… Pracownicy często padają ofiarami tych zjawisk, ale niewielu z nich kieruje swoje sprawy do sądu. Na pewno wielu z was myśli, że wiąże się to z wysokimi kosztami. Nic bardziej mylnego. Ustawodawca traktuje pracowników jako grupę wymagającą szczególnej ochrony, co ma przełożenie również na koszty postępowań w sprawach pracowniczych.

Opłaty sądowe

W pierwszej kolejności warto wiedzieć, że w sprawach z zakresu prawa pracy co do zasady pracownik nie musi płacić za wszczęcie postępowania sądowego, ani za odwołanie do sądu pracy. Jest on zwolniony od kosztów sądowych na podstawie art. 96 ust. 1 pkt 4 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. Obecnie pracownik nie musi również ponosić opłat od apelacji, zażaleń, skargi kasacyjnej i skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia.

Wyjątek stanowią sprawy o wartości powyżej 50.000 zł. Wówczas pracownik musi uiścić opłatę stosunkową, najczęściej w wysokości 5% wartości przedmiotu sporu.

Wydatki sądowe

Czasem zdarza się, że w sprawie konieczne jest przeprowadzenie czynności, które generują dodatkowe koszty. Przykładem może być dowód z opinii biegłego, który wiąże się z wynagrodzeniem biegłego. W innych postępowaniach strony muszą wówczas uiszczać w toku postępowania zaliczki, które sięgają co najmniej kilkuset złotych. Ale nie pracownicy. Wszelkie tego typu wydatki ponosi za pracownika tymczasowo Skarb Państwa.

A co w razie przegrania sprawy?

W razie przegrania sprawy pracownik musi się liczyć z dwoma kwestiami. Pierwsza to wspomniane wydatki, które tymczasowo pokrywa za pracownika Skarb Państwa. Otóż co do zasady pracownik w razie przegrania sprawy nie będzie musiał zwracać tych wydatków, ale nie ma pełnej tego gwarancji. Zgodnie z art. 97 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, obciążenie pracownika tymi wydatkami może nastąpić jedynie w wypadkach szczególnie uzasadnionych.

Druga kwestia to wynagrodzenie profesjonalnego pełnomocnika (czyli radcy prawnego lub adwokata) strony przeciwnej (pracodawcy). Jeśli pracodawcę reprezentuje profesjonalny pełnomocnik, w razie przegrania sprawy pracownik może być zmuszony zwrócić koszty wynagrodzenia tego pełnomocnika. Ich wysokość wynika z rozporządzeń, odpowiednio w sprawie opłat za czynności radców prawnych i w sprawie opłat za czynności adwokackie. Co do zasady jednak nie będą to zbyt wysokie koszty. Przykładowo, za sprawę o uznanie wypowiedzenia umowy o pracę za bezskuteczne rozporządzenie przewiduje stawkę zaledwie 180 zł.

Ile zapłacę za prawnika?

Jeśli zdecydujesz się na skierowanie sprawy do sądu, zapewne chciałbyś otrzymać pomoc prawną od radcy prawnego lub adwokata. I tutaj warto po prostu podzwonić lub powysyłać maile do kancelarii. Niestety radcy prawni i adwokaci nie mogą prezentować w internecie swoich cenników, więc trzeba po prostu popytać o stawki. A te są różne. Jeden prawnik zaproponuje 5000 zł, inny 1000 zł, a jeszcze inny rozłoży ci płatność na raty. Warto więc poświęcić chwilę, by znaleźć takiego prawnika, którego stawka będzie dla ciebie do zapłacenia.

Zwróć tylko uwagę, żeby kancelaria wprost miała w nazwie typ zawodu „radca prawny” lub „adwokat”, gdyż tylko taka kancelaria może cię reprezentować w sądzie.

Oczywiście wnosząc pozew do sądu możesz też wnosić o ustanowienie pełnomocnika z urzędu. Takie rozwiązanie ma jednak jedną wadę. Zakładając, że sąd uwzględni wniosek, dostaniesz losowego prawnika. Oznacza to, że może on wcale nie znać na prowadzeniu spraw z zakresu prawa pracy, gdyż na co dzień specjalizuje się w innych zagadnieniach. Ale niestety, przy wyznaczaniu pełnomocnika z urzędu nikogo to nie interesuje. Ponadto, taki pełnomocnik dostanie za twoją sprawę tylko stawkę z rozporządzenia o opłatach za czynności radców prawnych lub adwokatów. A te, jak już wspominałam, są niewielkie. Wierz mi, że mało któremu pełnomocnikowi będzie się chciało bardziej przyłożyć do trudnej sprawy, za którą może liczyć jedynie na 180 zł.

Dlatego zanim złożysz wniosek o pełnomocnika z urzędu, warto zrobić małe badanie rynku, gdyż sporo kancelarii godzi się na warunki zapłaty dogodne także dla biedniejszych klientów. Ja sama czasem zgadzam się, np. na rozłożenie płatności za sprawę na raty, gdyż moim głównym zadaniem jest pomoc klientowi, także temu w gorszej sytuacji finansowej.

 

Mam nadzieję, że mój artykuł zachęci was do występowania przeciwko pracodawcom, z pomocą moją albo innego radcy prawnego lub adwokata.

Źródło zdjęć: picjumbo.com

Samochód zastępczy – jaki wybrać?

Tytuł brzmi jak z bloga motoryzacyjnego, ale niech was to nie zmyli. Pojazdy zastępcze i związane z nimi problemy to szara rzeczywistość nie tylko wielu prawników, ale również, i chyba przede wszystkim, osób poszkodowanych w wypadkach samochodowych.

Ogólnie o autach zastępczych

Ogólna zasada jest taka, że jeśli miałeś nie ze swojej winy wypadek, wskutek którego uszkodzeniu uległ twój samochód, możesz wynająć samochód zastępczy na koszt sprawcy lub jego ubezpieczyciela OC. Przy czym warto wiedzieć, że takie uprawnienie ma nie tylko widniejący w dowodzie rejestracyjnym właściciel pojazdu, ale także osoba, która faktycznie na co dzień korzysta z pojazdu. Przykładowo, jeśli samochód jest zarejestrowany na ojca, ale na co dzień jeździ nim syn, to właśnie syn może wynająć pojazd zastępczy. To on bowiem stracił środek komunikacji i jest bezpośrednim poszkodowanym.

Samochód zastępczy możesz wynająć albo od ubezpieczyciela sprawcy szkody, albo od wybranej przez siebie wypożyczalni. Często można skorzystać z tzw. wynajmu bezgotówkowego – polega to na tym, że wynajmujesz pojazd i podpisujesz z wypożyczalnią tzw. cesję wierzytelności, dzięki której wypożyczalnia będzie mogła uzyskać pieniądze za najem bezpośrednio z polisy sprawcy wypadku. Ty faktycznie nic nie płacisz. Przed wybraniem pojazdu i wypożyczalni warto jednak zwrócić uwagę na kilka kwestii.

Samochód od ubezpieczyciela

Obecnie nie ma chyba na rynku zakładu ubezpieczeń, który nie oferuje poszkodowanym samochodów zastępczych. I jako osoba poszkodowana, od tego powinieneś zacząć. Sąd Najwyższy przyjmuje, że poszkodowany powinien współpracować z zakładem ubezpieczeń przy likwidacji szkody. Oznacza to, że jeśli wynajmiesz pojazd w innej wypożyczalni, po wyższej stawce niż u ubezpieczyciela, zakład ubezpieczeń może nie pokryć wszystkich kosztów najmu.

Zakłady ubezpieczeń oferują pojazdy zastępcze już na etapie zgłoszenia szkody. Dlatego dokonując tej czynności, w zależności od tego, czy robisz to telefonicznie czy przez internet, zwróć szczególną uwagę na pouczenia na ten temat. Zwykle informacje od ubezpieczyciela kończą się na wysokości dobowej stawki najmu samochodu. Ale warto w tym miejscu dopytać o inne warunki, np.:

  1. Czy istnieje limit kilometrów?
  2. Czy będę musiał ponosić wkład własny w przypadku szkody (co w praktyce oznacza, że w razie uszkodzenia pojazdu zastępczego, będziesz musiał pokryć część kosztów naprawy)? Jeśli tak, to czy muszę dodatkowo zapłacić za jego zniesienie?
  3. Ile będę musiał czekać na pojazd zastępczy?
  4. Czy mogę przewozić zwierzęta?
  5. Czy mogę wyjechać tym pojazdem za granicę?
  6. Ile osób jednocześnie może korzystać z pojazdu zastępczego?
  7. Co w przypadku, gdy ubezpieczyciel nie uzna odpowiedzialności za szkodę?

Większość wypożyczalni współpracujących z zakładami ubezpieczeń ma spore ograniczenia. Jednak, jeśli dopytasz się dokładnie o warunki najmu i nie spodobają Ci się one, możesz z czystym sumieniem iść do konkurencji i wynająć pojazd nawet po wyższej stawce. Wypożyczalnia, do której pójdziesz, na pewno podziękuje ci, że podjąłeś kontakt z ubezpieczycielem. Bez tego bowiem konkurencyjna wypożyczalnia mogłaby mieć problem z dochodzeniem kosztów najmu, szczególnie w przypadku wspomnianego najmu bezgotówkowego.

Wypożyczalnie niewspółpracujące z ubezpieczycielami

Jeśli nie spodobała Ci się oferta ubezpieczyciela i chcesz skorzystać z innej wypożyczalni, sprawa może wyglądać dwojako:

  1. Możesz wynająć pojazd i zapłacić za niego z własnych środków, a następnie sam dochodzić kosztów od ubezpieczyciela. Musisz jednak wiedzieć, że będzie to proces żmudny, bo ubezpieczyciela zawsze „ucinają” stawki najmu do tych panujących w ich wypożyczalniach, a sprawy ostatecznie trafiają do sądu. Bez prawnika się wówczas nie obejdzie.
  2. Możesz wynająć pojazd bezgotówkowo. Podpisujesz wówczas z wypożyczalnią specjalną umowę, tzw. cesję, która upoważni wypożyczalnię do dochodzenia kosztów najmu bezpośrednio od ubezpieczyciela. Ty nic nie płacisz i zasadniczo masz problem z głowy. Jedyne, co Cię tutaj może spotkać, to wezwanie do sądu w roli świadka. Jeśli wypożyczalnia spotka się z ubezpieczycielem w sądzie, będzie musiała udowodnić, kto i dlaczego korzystał z pojazdu zastępczego. Sąd wezwie cię na taką rozprawę, zapyta, czy ubezpieczyciel proponował ci najem, dlaczego wypożyczyłeś auto akurat w danej wypożyczalni, a nie u ubezpieczyciela, a także do czego używałeś pojazdu zastępczego. Taka rozprawa zajmie maksymalnie pół godziny i będziesz mógł złożyć wniosek o zwrot kosztów dojazdu oraz utraconych zarobków. Pamiętaj, że obecność na rozprawie jest obowiązkowa, a nieusprawiedliwione niestawiennictwo może się wiązać z grzywną.

Jaki samochód wybrać?

W razie szkody przysługuje ci samochód tej samej klasy. Zwykle po prostu wypożycza się samochody z tego samego segmentu, czyli za SUVa dostaniesz innego SUVa itd. Czasem zdarza się, że jeśli Twoje auto jest stare, z ostrożności wypożyczalnia wynajmie ci auto z niższego segmentu, żeby zredukować koszty najmu (by nie przekroczyły one wysokości odszkodowania za uszkodzenia twojego auta).

Jak długo mogę korzystać z pojazdu zastępczego?

Uzasadniony okres korzystania z samochodu zastępczego jest zależny od rodzaju szkody. Jeśli szkoda była częściowa, tj. pojazd nadaje się do naprawy, wówczas czas najmu zależy od tego, czy pojazd był jezdny, a więc czy można się nim było normalnie, bezpiecznie poruszać, mimo zaistnienia uszkodzeń. Jeśli pojazd był jezdny, samochód zastępczy możesz wynająć na okres bezpośredniej naprawy, przy czym warsztat powinien zamówić części przed wstawieniem do niego samochodu. Jeśli samochód był niejezdny, wówczas możesz wynajmować pojazd od dnia zaistnienia szkody do dnia naprawy pojazdu, przy czym coraz częściej sądy przyjmują, że naprawę możesz rozpocząć już po otrzymaniu odszkodowania, a nie od razu po otrzymaniu kalkulacji naprawy.

Prostsza sprawa jest w przypadku tzw. szkody całkowitej, kiedy koszty naprawy przewyższają wartość pojazdu (naprawa jest ekonomicznie nieopłacalna). Wówczas możesz wynajmować pojazd do upływu ok. tygodnia od otrzymania odszkodowania. No, chyba że wcześniej kupiłeś nowe auto z własnych środków – wówczas zasadniczo do dnia zakupu.

 

Powyższe informacje mogą przytłaczać, ale są one istotne przy dochodzeniu należności za najem samochodu zastępczego. Trzeba mieć świadomość, że poszkodowany również ma pewne obowiązki i nie może się zachowywać tak, jakby go nic nie interesowało. Jako poszkodowany musisz przede wszystkim pamiętać, by najpierw o pojazd zastępczy zapytać ubezpieczyciela. Z resztą kwestii zwykle pomoże ci wybrana wypożyczalnia. Pamiętaj też, że jeśli zdecydujesz się na wynajem pojazdu u ubezpieczyciela, a ten odbierze ci pojazd przedwcześnie, wówczas również możesz się zgłosić do konkurencyjnej wypożyczalni i wynająć inny samochód na dalszy, uzasadniony okres.

 

Źródło zdjęć: picjumbo.com

Rodzaje kancelarii

Na rynku można spotkać wiele rodzajów kancelarii świadczących usługi prawne. Działają one według różnych zasad, a także charakteryzują się różnym stopniem ochrony klienta i przekazywanych przez niego informacji. Warto więc wiedzieć, co się kryje za ich nazwami.

Kancelaria radcy prawnego

Czyli taka jak moja 🙂

Zawód radcy prawnego to zawód konkurencyjny względem adwokata. Kandydaci na radców prawnych muszą ukończyć studia prawnicze i trzyletnią aplikację oraz zdać egzamin zawodowy, podczas którego sprawdzana jest ich wiedza z zakresu prawa cywilnego, gospodarczego, karnego i administracyjnego. Każdy aplikant i radca prawny należy do właściwej Okręgowej Izby Radców Prawnych, czyli do samorządu zawodowego. Oznacza to, że radca prawny świadcząc pomoc prawną musi przestrzegać specjalnych zasad wykonywania zawodu, a także zasad etyki. W konsekwencji:

  • Informacje przekazywane przez klienta chroni tajemnica zawodowa.

Oznacza to, że radca prawny w sposób szczególny chroni dane uzyskiwane od klienta. Co najważniejsze, radca prawny nie może być świadkiem co do okoliczności, o których się dowiedział podczas świadczenia pomocy prawnej klientowi. Radca prawny może zostać zwolniony z tajemnicy zawodowej tylko w naprawdę wyjątkowych przypadkach, przy użyciu dość rygorystycznych procedur.

  • Radca prawny może odpowiadać dyscyplinarnie.

Samorząd radców prawnych posiada własnych rzeczników dyscyplinarnych, do których może się udać klient niezadowolony z obsługi.

  • Radca prawny nie może udzielać pomocy prawnej, jeśli zaistnieje konflikt interesów.

Gdy radca prawny reprezentuje swojego klienta, nie może działać na jego niekorzyść, czy też pomagać również jego przeciwnikom. Za naruszenie takiego zakazu radcy prawnemu grozi wspomniana odpowiedzialność dyscyplinarna.

  • Radca prawny gwarantuje rękojmię prawidłowego wykonywania zawodu.

Długa droga do otrzymania tytułu radcy prawnego sprawia, że większość z nich jest naprawdę porządnie przygotowana do świadczenia usług prawnych. Radców uczy się reprezentacji przed sądami i urzędami, pisania pism procesowych oraz przygotowywania i analizowania umów.

Radcy prawni mogą być pełnomocnikami procesowymi, a więc reprezentować swoich klientów przed sądami, także w sprawach karnych. W tym zakresie niewiele więc różnią się od adwokatów.

Radców prawnych kształci się przede wszystkim z zakresu prawa cywilnego i gospodarczego i w tym specjalizuje się większość z nich. Coraz więcej radców zajmuje się również prawem nowych technologii.

Radcy prawni mogą być zatrudniani na podstawie umowy o pracę. Często więc pracują w urzędach lub w firmach w roli prawników in-house. Jest to rozwiązanie korzystne dla wielu pracodawców, gdyż radcy oferują w ten sposób swoim klientom kompleksową obsługę – mogą zarówno sporządzać dokumentację i dbać o compliance, jak i reprezentować swoich pracodawców w konfliktach sądowych czy prowadzić profesjonalne negocjacje z kontrahentami pracodawcy.

Kancelaria adwokacka

Zawód adwokata to jeden z najbardziej rozpoznawalnych zawodów prawniczych w Polsce. Adwokaci chwalą się długą historią zawodu i swoimi tradycjami. Kształci się ich głównie w zakresie prawa karnego i cywilnego. To oni najczęściej są obrońcami w sprawach karnych.

Z punktu widzenia klienta istotne jest to, że adwokaci również muszą dochować tajemnicy zawodowej. Dane przekazywane przez klienta są więc dodatkowo chronione. Podobnie jak w przypadku radców, nie jest łatwo zwolnić adwokata z dochowania tajemnicy zawodowej.

Adwokaci również mają swój samorząd, rzeczników dyscyplinarnych oraz kodeks etyki. Każdy adwokat należy do właściwej Okręgowej Rady Adwokackiej, która czuwa nad kształceniem aplikantów oraz prawidłowym wykonywaniem zawodu przez adwokatów.

Największym ograniczeniem dla adwokatów jest to, że nie mogą być zatrudnieni na podstawie umowy o pracę. Z tego względu wielu z nich prowadzi własne kancelarie, a także zajmuje się tzw. reprezentacją z urzędu, której koszty pokrywa za klienta Skarb Państwa.

Kancelaria prawna

Zwykle pod nazwą „kancelaria prawna” kryje się po prostu firma doradztwa prawnego. Rzadko kiedy w takiej kancelarii spotkamy radcę lub adwokata, choć nie jest to wykluczone. Co istotne jednak – taką kancelarię może założyć dosłownie każdy. Nikt nie sprawdza kompetencji takiej osoby, ani przygotowania zawodowego. Jej umiejętności weryfikuje po prostu rynek. Osoba prowadząca kancelarię prawną nie musi nawet posiadać wykształcenia prawniczego.

To właśnie w kancelariach prawnych często spotkamy tzw. doradców prawnych, którzy nie mają nic wspólnego z zawodem radcy prawnego. Są to po prostu osoby, które świadczą usługi prawnicze, ale klient nie ma żadnej gwarancji co do przygotowania zawodowego takiej osoby. Ponadto, w razie niekompetencji, klient może jedynie dochodzić odszkodowania za nienależyte wykonanie umowy jedynie przed sądem powszechnym, co jest procedurą trudną i długą.

Z punktu widzenia klienta problemu nie stanowi jednak brak kompetencji osób prowadzących kancelarie prawne, a brak ochrony informacji przez tajemnicę zawodową oraz niemożność reprezentacji w sądzie. Pełnomocnikami procesowymi mogą być tylko radcy prawni i adwokaci.

Kancelaria odszkodowawcza

Kancelarie odszkodowawcze to zwykle wyspecjalizowane kancelarie prawne. Dzielą więc z nimi te same wady, jak brak kodeksu etyki, tajemnicy zawodowej czy niemożność reprezentacji w sądzie. Chociaż należy w tym miejscu powiedzieć, że część kancelarii odszkodowawczych współpracuje z radcami lub adwokatami, ponieważ potrzebują usług pełnomocników procesowych.

Wiele kancelarii odszkodowawczych poszukuje klientów w sposób wątpliwy moralnie (np. ich agenci chodzą po szpitalach i cmentarzach, zaczepiając członków rodziny). Korzystając z ich usług klient musi również uważać na warunki wynagrodzenia. Kancelarie odszkodowawcze często żądają wysokiego procentu od wywalczonego odszkodowania. Dla klientów zwykle zdecydowanie taniej i korzystniej byłoby skorzystać z usług radcy prawnego lub adwokata, ale wiele osób nie decyduje się na porównanie ofert.

Skoro radcy i adwokaci są tacy super, to czemu nie widzę ich ofert, za to wszędzie widzę kancelarie prawne?

Największym ograniczeniem dla radców prawnych i adwokatów jest zakaz reklamy. Samorządy zawodowe wciąż przyjmują, że reklama nie licuje z powagą tych zawodów. Młodzi prawnicy walczą o zmianę tego stanu rzeczy, ale na razie bez skutku.

Zakaz reklamy w praktyce skutkuje tym, że:

  • potencjalnemu klientowi może być trudniej znaleźć prawnika specjalizującego się w danym problemie, ponieważ zakaz reklamy to również przykładowo ograniczenia w zakresie pozycjonowania strony internetowej czy obecności w social media,
  • na stronach internetowych radców prawnych i adwokatów nie znajdziemy cenników, gdyż muszą oni ustalać swoje honorarium w zależności od „stopnia skomplikowania sprawy” – klient musi więc każdorazowo skontaktować się z radcą lub adwokatem, by ten mógł wycenić swoją usługę (a nie każdemu chce się to robić).

 

Mam nadzieję, że mój artykuł pomoże Wam rozróżnić obecne na rynku podmioty oferujące usługi prawne i wybrać ten, który najbardziej odpowiada Waszym potrzebom 🙂

 

źródło zdjęć: picjumbo.com

Czy pracodawca może mi kazać zastąpić innego pracownika?

Jednym z głównych obowiązków pracodawcy jest zapewnienie odpowiedniej organizacji pracy oraz dbałość o wydajność i należytą jakość pracy. Oznacza to, że pracodawca musi sobie radzić także w sytuacji braków kadrowych. Jeśli braki kadrowe są jedynie przejściowe, pracodawca może powierzyć pracownikowi inne zadania niż dotychczas.

Ograniczenia w zastępowaniu innego pracownika

Pracodawca może powierzyć ci zadania innego pracownika. Jeśli są to zadania, które ty również wykonujesz, a więc zgodne z umową o pracę, to zasadniczo nie ma tutaj żadnych ograniczeń w przekazywaniu zadań.

Co jednak w sytuacji, gdy powierza się nam zadania innego rodzaju niż te, które normalnie wykonujemy i które są określone w naszej umowie o pracę? Pracodawca nie ma wówczas pełnej dowolności, o czym wprost stanowi art. 42 § 4 Kodeksu pracy.

Pracownikowi można powierzyć rodzajowo inną pracę tylko:

  • w przypadku uzasadnionym potrzebami pracodawcy,
  • na okres nieprzekraczający 3 miesięcy w roku kalendarzowym,
  • gdy nie powoduje to obniżenia wynagrodzenia,
  • gdy odpowiada to kwalifikacjom pracownika.

Czym są uzasadnione potrzeby pracodawcy?

Pracodawca może przejściowo powierzyć pracownikowi inną pracę ze względu na zaistnienie po jego stronie uzasadnionych potrzeb, np. z powodu urlopu czy choroby innego pracownika. Potrzeby te nie mogą mieć jednak charakteru absolutnego i muszą uwzględniać interesy pracownika. Żadne potrzeby pracodawcy nie uzasadniają jednostronnego, przejściowego powierzenia pracownikowi innej pracy niż umówiona na okres dłuższy niż trzy miesiące w roku kalendarzowym. Nie pozwalają również na obniżenie przysługującego pracownikowi wynagrodzenia, nawet jeśli ma on wykonywać pracę mniej wymagającą.  No i wreszcie potrzeby pracodawcy nie usprawiedliwiają powierzenia pracownikowi pracy, która nie odpowiada jego kwalifikacjom lub uderza w jego godność. Powierzenie pracownikowi innej pracy niż ta określona w umowie o pracę ma charakter wyjątkowy. Dlatego też żadna z przesłanek powierzenia nie może być rozumiana w sposób rozszerzający i uderzający w interesy pracownika.

Jak mierzyć okres trzech miesięcy?

Okres trzech miesięcy, przez który pracownik może wykonywać inne, nieokreślone w umowie o pracę zadania, nie musi być okresem ciągłym. Może być podzielony na części. Może również przypadać w ostatnim kwartale roku i pierwszym kwartale następnego roku.

Powierzenie wykonywania innej pracy na dłuższy okres wymaga albo akceptacji pracownika, albo podpisania aneksu do umowy o pracę, albo wypowiedzenia zmieniającego warunki pracy i płacy. Wszystko zależy od relacji panujących w zakładzie pracy oraz konkretnych ustaleń.

Jeśli pracodawca kontynuuje zatrudnianie pracownika przy innej pracy po upływie trzech miesięcy bez zgody tego pracownika, pracownik może dochodzić odszkodowania za nienależyte wykonywanie umowy o pracę (art. 471 k.c. w zw. z art. 300 k.p.). Pracownik może również dochodzić dopuszczenia do pracy określonej w umowie o pracę.

Co w praktyce oznacza to, że powierzona praca musi odpowiadać moim kwalifikacjom?

Powierzona pracownikowi inna praca nie może przekraczać jego kwalifikacji, ale też muszą one znaleźć odpowiednie zastosowanie przy wykonywaniu nowych zadań. W konsekwencji, pracownikowi z wysokimi kwalifikacjami nie można powierzyć pracy, która nie wymaga żadnych szczególnych kwalifikacji. Ale też nie można powierzyć pracy, do której dana osoba w ogóle kwalifikacji nie posiada.

Przykładowo można sobie wyobrazić, że księgowa będzie mogła częściowo zastąpić kadrową, szczególnie, jeśli posiada wykształcenie w zakresie HR (np. ukończyła kierunek studiów lub szkolenie z zakresu kadr i płac), ale niedopuszczalne będzie zastępowanie przez nią stażystki czy sprzątaczki.

Warto na koniec podkreślić, że jeśli pracodawca bez zaistnienia żadnych uzasadnionych, wyjątkowych potrzeb, skieruje nas do innej pracy, która w żadnym stopniu nie odpowiada naszym kwalifikacjom, może być to traktowane jak mobbing lub dyskryminacja. Taka sytuacja może bowiem być świadomym działaniem, które zmierza do poniżenia i zdyskredytowania pracownika.

 

Źródła:

  • K. Jaśkowski, Komentarz aktualizowany do Kodeksu pracy, komentarz do art. 42 k.p., pkt. 13.1, LEX 2019,
  • wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11.02.2010 r., I PK 185/09,
  • wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 5.07.2018 r., III APa 22/18.
Źródła zdjęć: picjumbo.com

Dyskryminacja – jak z nią walczyć?

Kiedy ktoś nas dyskryminuje, molestuje lub po prostu jawnie obraża, naszym pierwszym odruchem jest myślenie o zgłoszeniu tego na Policję. Nie zawsze jednak przynosi to oczekiwane skutki. Pokrzywdzeni często czują się zaniedbani lub źle traktowani przez funkcjonariuszy. Warto więc wiedzieć, że są też inne sposoby na obronę własnej godności.

Dobra osobiste

Pierwszą ciekawą instytucję służącą do obrony przed niewłaściwym zachowaniem innych osób znajdziemy w Kodeksie cywilnym. Reguluje on tzw. ochronę dóbr osobistych. Przez dobra osobiste Kodeks rozumie przede wszystkim naszą wolność, cześć, swobodę sumienia, zdrowie, nazwisko, wizerunek, zdrowie, nietykalność (w tym mieszkania), a także twórczość. Katalog ten jednak jest otwarty i cały czas rozwijany przez orzecznictwo. Jeśli więc ktoś nas szkaluje ze względu na orientację seksualną, rozprowadza nieprawdziwe informacje czy po prostu stwarza u nas poczucie zagrożenia, możemy iść z taką sprawą do sądu cywilnego.

Oto czego możesz żądać w sądzie cywilnym:

  1. zaniechania krzywdzącego działania,
  2. żądania usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych, np. poprzez złożenie odpowiedniego oświadczenia,
  3. pieniężnego zadośćuczynienia za krzywdę,
  4. zapłaty na wskazany cel społeczny,
  5. odszkodowania za szkodę majątkową (np. za zniszczenie należących do ciebie przedmiotów).

Dyskryminacja w pracy

Jeśli krzywdzące zachowania mają miejsce w pracy, możemy skorzystać z tego, co oferuje nam Kodeks pracy. Znajdziemy w nim aż trzy stypizowane rodzaje zachowań: dyskryminację, molestowanie i mobbing.

Dyskryminacja i molestowanie

Kodeks pracy zakazuje wprost dyskryminacji m.in. ze względu na płeć, wiek, orientację seksualną oraz przekonania polityczne. Co więcej, zakazuje również dyskryminacji ze względu na „neutralne” cechy pracownika, takie jak zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony oraz zatrudnienie w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy. Niezgodna prawem jest ponadto stosowanie pozornie neutralnych postanowień, których efektem jest stworzenie niekorzystnej dysproporcji między poszczególnymi grupami pracowników,

Podkreślić przy tym należy, że Kodeks pracy przez zachowania dyskryminacyjne rozumie także zachęcanie i nakazywanie innym osobom podejmowania zachowań dyskryminujących.

Podtypem dyskryminacji jest molestowanie. Przez molestowanie należy rozumieć niepożądane zachowanie, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności pracownika i stworzenie wobec niego zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery. Z kolei molestowanie seksualne charakteryzuje się dodatkowo niepożądanym zachowaniem o charakterze seksualnym lub odnoszące się do płci pracownika – zachowanie to mogą tworzyć elementy fizyczne, werbalne lub pozawerbalne.

Na gruncie Kodeksu pracy za takie zachowanie można żądać odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę. Przy czym warto pamiętać, że pracodawca nie może wyciągać wobec pracownika negatywnych konsekwencji, jeśli pracownik zdecydował się na skorzystanie z uprawnień przysługujących z tytułu naruszenia zasady równego traktowania, w szczególności nie może go zwolnić.

Dyskryminowany pracownik może również sam zwolnić się ze skutkiem natychmiastowym. Przeciwdziałanie dyskryminacji to bowiem jeden z podstawowych obowiązków pracodawcy. Jeśli pracodawca go nie przestrzega, może to stanowić podstawę do rozwiązania przez pracownika umowy o pracę ze skutkiem natychmiastowym. Rozwiązanie powinno nastąpić najlepiej na piśmie, ze wskazaniem przyczyny.

Mobbing

Innym negatywnym zjawiskiem w pracy jest mobbing. Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi:

  • polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika,
  • wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej,
  • powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników.

Mobbing może stanowić podstawę wypowiedzenia umowy o pracę przez pracownika. W tym wypadku pracownik powinien dochować formy pisemnej i wskazać przyczynę odejścia z pracy. Jest to istotne z punktu widzenia dochodzenia ewentualnych roszczeń, ponieważ bez wskazania mobbingu jako przyczyny odejścia, nie będzie można dochodzić odszkodowania w sądzie w pracy. Można jednak będzie dochodzić swoich roszczeń w sądzie cywilnym, na gruncie wcześniej opisanych przepisów o ochronie dóbr osobistych.

W przypadku mobbingu możesz żądać w sądzie pracy:

  1. odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę,
  2. jeśli mobbing spowodował rozstrój zdrowia fizycznego lub psychicznego: pieniężnego zadośćuczynienia.

Nie musisz być w tym sam

Dyskryminacja to trudny temat, a jego ofiarom często ciężko się skonfrontować z oprawcą. Dlatego w takich sytuacjach warto ustanowić pełnomocnika, który będzie walczył o Twoje prawa oraz zaoszczędzi Ci niepotrzebnych nerwów i strachu. Wówczas to on będzie kontaktował się z organami prawnymi, sądami oraz, co najważniejsze, z Twoim przeciwnikiem.

 

Źródła zdjęć: picjumbo.com, unsplash.com

Zakaz konkurencji w pracy

Jeśli jesteś zatrudniony na podstawie umowy o pracę, pracodawca może nałożyć na Ciebie obowiązek zakazu konkurencji. Zakaz ten może obejmować zarówno okres zatrudnienia, jak i czas już po jego ustaniu. Na co uważać w przypadku podpisywania umowy o zakazie konkurencji?

Podstawowe cechy zakazu konkurencji

Umowa o zakazie konkurencji powinna zostać zawarta w formie pisemnej w sposób odrębny od umowy o pracę. Powinna dokładnie określać nie tylko jej strony, ale przede wszystkim okres obowiązywania i zakres zakazu konkurencji.

Podstawą w takiej umowie jest więc określenie, czy zakaz obowiązuje jedynie w trakcie trwania stosunku pracy, czy też także po jego zakończeniu. Jest to ważne, ponieważ w zależności od okresu obowiązywania umowy, pracownik będzie miał inne prawa, różnić się również będą dostępne sankcje za naruszenie umowy.

Umowa o zakazie konkurencji powinna jasno wskazywać, jakie czynności zarobkowe będą zakazane dla pracownika, jakich działalności nie może on podejmować. Trzeba tutaj dokładnie opisać, co pracodawca rozumie przez działalność konkurencyjną. Powinno się tutaj precyzyjnie wskazać rodzaj, zasięg terytorialny i formę prawną zakazanych czynności.

Co może zostać zakazane?

Warto wiedzieć, że pracodawca nie może zakazać jakiejkolwiek działalności na rzecz podmiotu trzeciego. Zakazana może być jedynie działalność konkurencyjna, a więc taka, która pokrywa się całkowicie lub częściowo z zakresem działalności pracodawcy. Pracodawca nie może jednak zakazać wszystkich możliwości dorabiania przez pracownika i żądać od niego całkowitej wyłączności.

Kary umowne

Popularnym postanowieniem w umowach o zakazie konkurencji są kary umowne. Jednak nie w każdym przypadku będą one dozwolone.

Przede wszystkim, jeśli zakaz konkurencji obowiązuje w trakcie zatrudnienia u pracodawcy, kary umowne są niedopuszczalne. Pracownik za niedotrzymanie swoich obowiązków, w tym niedotrzymanie zakazu konkurencji, może odpowiadać jedynie na podstawie przepisów Kodeksu pracy. W konsekwencji za złamanie zakazu pracownikowi grozi tylko odpowiedzialność dyscyplinarna.

Inna sytuacja występuje wtedy, gdy zakaz konkurencji obowiązuje po rozwiązaniu umowy o pracę. Wówczas strona umowy przestaje być pracownikiem, więc nie może odpowiadać na podstawie przepisów Kodeksu pracy. Były pracownik za podjęcie działalności konkurencyjnej po zakończeniu okresu zatrudnienia może zostać obciążony karą umowną. Kara umowna nie może być jednak rażąco wygórowana i musi uwzględniać interesy obu stron.

Zakaz konkurencji po zakończeniu stosunku pracy tylko odpłatnie

Jeśli podpisujesz zakaz konkurencji, który obejmuje również okres po ustaniu zatrudnienia, musisz pamiętać, że byłemu pracownikowi należą się dodatkowe pieniądze za niepodejmowanie działalności konkurencyjnej. Jest to odszkodowanie za to, że mimo zakończenia współpracy, były pracownik nie może zatrudnić się w podmiocie konkurencyjnym lub wykorzystać zdobytego doświadczenia dla własnych celów.

Były pracownik powinien otrzymywać minimum 25% wynagrodzenia, jakie otrzymywał od pracodawcy. Powinno ono odpowiadać okresowi obowiązywania zakazu konkurencji.

Jeśli były pracodawca uchyla się od obowiązku zapłaty, wówczas zakaz konkurencji automatycznie przestaje obowiązywać. Strony mogą również porozumieć się co do wcześniejszego zakończenia zakazu konkurencji, jeśli ustaną przyczyny uzasadniające taki zakaz, np. pracodawca zmieni przedmiot działalności, przestanie produkować jakiś rodzaj towarów itp.

 

Powyższe regulacje dotyczą jedynie zakazu konkurencji w relacji pracodawca – pracownik. Jeśli jesteś samozatrudnionym, prowadzisz działalność gospodarczą lub podpisałeś umowę zlecenia, regulacje będą trochę inne. Opiszę je już wkrótce.

 

Źródło zdjęć: picjumbo.com

Odpowiedzialność za psa

Posiadanie psa zwykle daje nam wiele radości i satysfakcji, ale czasem wiąże się również z dodatkowymi problemami i odpowiedzialnością. Co w sytuacji, gdy pies kogoś ugryzie lub zniszczy czyjąś rzecz? Jakie mogą być tego konsekwencje?

Kto odpowiada za zachowanie psa?

Za psa jest odpowiedzialna osoba, która się nim opiekuje i daje schronienie. Co do zasady jest to właściciel, ale może to również być osoba, która po prostu zajmuje się psem, np. pod nieobecność właściciela. Jak wskazuje się w orzecznictwie, może to być każdy, kto jest z jakiegokolwiek tytułu zobowiązany do nadzoru, opieki nad zwierzęciem, w tym osoba prywatna bezpłatnie sprawująca w danym momencie opiekę nad zwierzęciem (tak: wyrok WSA w Gdańsku z dnia 7.10.2014, I SA/Gd 268/14).

Wykroczenie

Brak odpowiedniego nadzoru nad psem stanowi wykroczenie. Jeśli nie zachowamy zwykłych lub nakazanych środków ostrożności podczas opieki nad psem, może nam grozić kara nagany, grzywny do 1000 zł, a nawet kara ograniczenia wolności. Odpowiadamy więc nie tylko za bezpośrednie nieprzestrzeganie regulacji istniejących w danym miejscu, ale również za niezachowanie podstawowej ostrożności podczas spaceru z psem.

Odpowiedzialność cywilna

Jeśli nasz pies wyrządzi komuś szkodę, będziemy również odpowiadać na podstawie przepisów kodeksu cywilnego. Oznacza to, że będziemy musieli zapłacić poszkodowanemu odszkodowanie, a czasem również zadośćuczynienie i rentę. W drastycznej sytuacji, w której nasz pies kogoś mocno pogryzie będziemy więc odpowiedzialni przykładowo za koszty leczenia. Jeśli ktoś bardzo ucierpiał, sąd może na nas nałożyć obowiązek płacenia comiesięcznej renty.

Oczywiście niektórzy posiadają odpowiednie ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, ale pokuszę się o stwierdzenie, że większość społeczeństwa musiałaby ponosić takie koszty z własnej kieszeni. Warto o tym pomyśleć, zanim spuścimy psa ze smyczy lub zostawimy go samego pod sklepem. Jeśli nie zapanujemy nad psem, może się to źle skończyć również dla nas.

 

Źródło zdjęcia: picjumbo.com

Wypadek w komunikacji miejskiej – co robić?

Jazda komunikacją miejską bywa niebezpieczna. Zdarza się, że pasażerowie odnoszą obrażenia wskutek nieprzewidzianych sytuacji na drodze albo braku ostrożności po stronie kierowcy lub motorniczego. Najczęściej są to złamania lub zwichnięcia ze względu na ostre hamowania autobusu lub przytrzaśnięcie pasażera drzwiami. Jak się zachować w takiej sytuacji? Co Ci przysługuje jako poszkodowanemu pasażerowi?

Wypadek – co teraz?

Doznałeś wypadku w autobusie lub tramwaju? Oto, co powinieneś zrobić:

  • Spisz numer boczny lub numer rejestracyjny autobusu/tramwaju,
  • Zapamiętaj, jaką linią jechałeś, w którym kierunku i o jakiej godzinie miało miejsce zdarzenie,
  • Ustal, czy któryś ze współpasażerów może zostać świadkiem zdarzenia i poda Ci namiary na siebie,
  • W poważniejszej sytuacji: wezwij policję i pogotowie,
  • Zgłoś szkodę przewoźnikowi (mailowo lub listem poleconym) oraz poproś o numer polisy OC autobusu lub tramwaju i zabezpieczenie nagrania z monitoringu,
  • Zbieraj rachunki za leczenie oraz dokumentacje medyczną,
  • Po ustaleniu numeru polisy OC środka transportu: zgłoś szkodę ubezpieczycielowi przewoźnika.

Jak mam dokładnie postępować?

Powyżej opisałam całą procedurę w skrócie, teraz omówię szczegóły. Jeśli coś Ci się stanie w autobusie, przede wszystkim zapamiętaj, która to była linia i spisz numer boczny lub numer rejestracyjny autobusu. Jeśli nie jesteś w stanie tego zrobić, poproś o to innego pasażera. Zwróć uwagę, w którym miejscu lub na którym przystanku zdarzenie miało miejsce, a także która jest godzina. To wszystko będzie niezwykle istotne, by pociągnąć przewoźnika do odpowiedzialności za Twoje obrażenia i konieczne leczenie. Na takiej podstawie będziesz mógł łatwo ustalić numer polisy ubezpieczeniowej pojazdu i dochodzić zapłaty za doznane krzywdy.

Jeśli uda Ci się spisać dane świadka zdarzenia, również może się to przydać. W najbardziej drastycznych sytuacjach należy oczywiście wezwać policję i pogotowie.

Zdarzenia w autobusie mogą mieć różny charakter – czasem nawet od razu się nie zorientujemy, że stało nam się coś poważniejszego. Ot, autobus zahamował, Ty się uderzyłeś lub coś strzyknęło Ci w stawie. Z ostrożności lepiej, żebyś w takiej sytuacji również spisał chociaż numer boczny autobusu lub numer kierowcy. Bo co w sytuacji, gdy po paru godzinach zobaczysz, że to jednak nie było stłuczenie a może być coś poważniejszego? Jeśli będziesz chciał dochodzić naprawienia szkody od przewoźnika, możesz mieć trudności chociażby z ustaleniem pojazdu, w którym doszło do szkody, a jest to ważne z punktu widzenia odpowiedzialności przewoźnika.

I jeszcze jedna ważna kwestia. Koniecznie zgłoś całą sytuację przewoźnikowi! Napisz do niego maila lub wyślij list polecony do spółki zarządzającej komunikacją miejską (MPK, ZTM itp.) i poproś o zabezpieczenie monitoringu ze zdarzenia. Szczególnie, jeśli na miejsce nie była wzywana policja. Zwykle przewoźnicy usuwają nagrania z monitoringu po ok. dwóch tygodniach. Jeśli jednak szybko powiadomisz przewoźnika, raczej zabezpieczy on nagranie, żeby potem je przekazać swojemu zakładowi ubezpieczeń.

W trakcie leczenia koniecznie zbieraj wszystkie rachunki oraz dokumentację medyczną. Wyślesz ją potem do ubezpieczyciela przewoźnika, gdy już ustalisz numer polisy OC. Ułatwi to ubezpieczycielowi zbadanie całej sytuacji i ustalenie wysokości szkody.

Co Ci przysługuje?

Warto podkreślić, że za szkody w komunikacji miejskiej przewoźnik odpowiada na zasadzie ryzyka. Oznacza to, że całe zdarzenie mogło być dość losowe, a Ty nie będziesz musiał udowadniać żadnych zaniedbań po stronie kierowcy. Dzięki temu odmowa naprawienia szkody może nastąpić tylko w sytuacji, w której ponosisz wyłączną winę za całe zdarzenie – np. wsiadłeś do autobusu pijany i przez to się przewróciłeś.

Jeśli odniesiesz obrażenia w komunikacji miejskiej, przysługuje Ci pieniężne odszkodowanie i zadośćuczynienie. Na odszkodowanie będą się składały m.in. koszty leczenia, sprzętu ortopedycznego, dojazdów do lekarzy oraz opieki (także przez osoby bliskie). Zadośćuczynienie z kolei ma naprawić Twoją krzywdę. Zadośćuczynienie zwykle mierzy się zgodnie z procentem uszczerbku na zdrowiu. Obecnie sądy przyznają za 1% uszczerbku od dwóch do trzech tysięcy złotych. Jest więc o co walczyć, biorąc pod uwagę, że mniej poważne złamania gwarantują nam zwykle ok 3-5% uszczerbku.

Gdy już dostaniesz decyzję z towarzystwa ubezpieczeń…

Pamiętaj, ubezpieczyciele często zaniżają wypłacone kwoty. Po otrzymaniu decyzji zakładu ubezpieczeń przewoźnika, udaj się do radcy prawnego. On oceni szkodę i powie Ci, czy nie powinieneś iść do sądu i walczyć o większe pieniądze. Może się też odwołać od decyzji oraz wspomóc Cię w zawarciu korzystnej ugody z ubezpieczycielem.

 

Źródło zdjęć: picjumbo.com

Wyjazd na wakacje – co mogę fotografować? Część 4 – przyroda

Niektórzy z nas wyjeżdżają po to, by nacieszyć się dziką przyrodą. Część osób w ten sposób realizuje również swoją pasję fotografowania. Wiedzieliście, że nawet w przypadku fotografowania zwierząt nie mamy pełnej dowolności działań? Nie? To czas, żebyście zapoznali się z moim wpisem o robieniu zdjęć elementom przyrody.

Fotografowanie dzikiej natury

Lubisz dziką naturę? Fotografowanie zwierząt i roślin to Twoja pasja? Tutaj również musisz uważać. Co prawda nikt Ci nie zabroni wykorzystać zdjęcia ptaka czy sarny w celach komercyjnych, ale musisz się liczyć z regulacjami o ochronie przyrody. Jeśli chodzi o zwierzęta, ogólna zasada jest taka, że możemy robić im zdjęcia, dopóki ich nie niepokoimy. Roślin oczywiście nie możemy niszczyć w trakcie realizacji naszych pasji.

Zwierzęta pod ochroną

W Polsce podstawowymi aktami prawnymi, które regulują kwestię robienia zdjęć dziekiej przyrodzie są ustawa o ochronie przyrody oraz rozporządzenie Ministra Środowiska  z dnia 16 grudnia 2016 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt. Większość gatunków chronionych zwierząt można fotografować, dopóki ich się nie płoszy i nie powoduje stresu. Najbezpieczniej jest więc fotografować z odległości. Nie powinno się fotografować w miejscach lęgowych czy noclegowych zwierząt. Ma to oczywiście zastosowanie także do robienia zdjęć dronami. Pamiętajmy, że drony bywają dość głośne, więc podlecenie nim np. do gniazda, może spłoszyć ptaki czy sprawić, ze przestraszone pisklę wypadnie z gniazda.

Listę zwierząt objętych tego typu ochroną zawiera załącznik nr 1 do wspomnianego rozporządzenia Ministra Środowiska (gatunki oznaczone w tabeli rozporządzenia symbolem (3)). Znajdują się na niej przede wszystkim nietoperze, ale również ptaki takie jak niektóre rybitwy, mewa mała i mewa czarnogłowa, bocian czarny, rybołów, orlik krzykliwy i grubodzioby, płomykówka, puchacz, sokół wędrowny czy dzierzba rudogłowa.

Warto też pamiętać, że czasowe zakazy może wprowadzić regionalny dyrektor ochrony środowiska w specjalnym zarządzeniu.

Naruszenie zakazów w stosunku do zwierząt objętych ochroną gatunkową jest wykroczeniem, za które można zostać ukaranym grzywną do 5 tys. złotych albo karą aresztu (art. 131 pkt 14 ustawy o ochronie przyrody).

 

Jeśli interesują Cię inne aspekty fotografii:

Ogólne prawne aspekty fotografowania poznasz tutaj.

O fotografowaniu zabytków i budynków przeczytasz tutaj.

Zasady fotografowania ludzi oraz publikowania ich zdjęć poznasz tutaj.

 

Źródło zdjęcia: picjumbo.com