Rodzaje kancelarii

Na rynku można spotkać wiele rodzajów kancelarii świadczących usługi prawne. Działają one według różnych zasad, a także charakteryzują się różnym stopniem ochrony klienta i przekazywanych przez niego informacji. Warto więc wiedzieć, co się kryje za ich nazwami.

Kancelaria radcy prawnego

Czyli taka jak moja 🙂

Zawód radcy prawnego to zawód konkurencyjny względem adwokata. Kandydaci na radców prawnych muszą ukończyć studia prawnicze i trzyletnią aplikację oraz zdać egzamin zawodowy, podczas którego sprawdzana jest ich wiedza z zakresu prawa cywilnego, gospodarczego, karnego i administracyjnego. Każdy aplikant i radca prawny należy do właściwej Okręgowej Izby Radców Prawnych, czyli do samorządu zawodowego. Oznacza to, że radca prawny świadcząc pomoc prawną musi przestrzegać specjalnych zasad wykonywania zawodu, a także zasad etyki. W konsekwencji:

  • Informacje przekazywane przez klienta chroni tajemnica zawodowa.

Oznacza to, że radca prawny w sposób szczególny chroni dane uzyskiwane od klienta. Co najważniejsze, radca prawny nie może być świadkiem co do okoliczności, o których się dowiedział podczas świadczenia pomocy prawnej klientowi. Radca prawny może zostać zwolniony z tajemnicy zawodowej tylko w naprawdę wyjątkowych przypadkach, przy użyciu dość rygorystycznych procedur.

  • Radca prawny może odpowiadać dyscyplinarnie.

Samorząd radców prawnych posiada własnych rzeczników dyscyplinarnych, do których może się udać klient niezadowolony z obsługi.

  • Radca prawny nie może udzielać pomocy prawnej, jeśli zaistnieje konflikt interesów.

Gdy radca prawny reprezentuje swojego klienta, nie może działać na jego niekorzyść, czy też pomagać również jego przeciwnikom. Za naruszenie takiego zakazu radcy prawnemu grozi wspomniana odpowiedzialność dyscyplinarna.

  • Radca prawny gwarantuje rękojmię prawidłowego wykonywania zawodu.

Długa droga do otrzymania tytułu radcy prawnego sprawia, że większość z nich jest naprawdę porządnie przygotowana do świadczenia usług prawnych. Radców uczy się reprezentacji przed sądami i urzędami, pisania pism procesowych oraz przygotowywania i analizowania umów.

Radcy prawni mogą być pełnomocnikami procesowymi, a więc reprezentować swoich klientów przed sądami, także w sprawach karnych. W tym zakresie niewiele więc różnią się od adwokatów.

Radców prawnych kształci się przede wszystkim z zakresu prawa cywilnego i gospodarczego i w tym specjalizuje się większość z nich. Coraz więcej radców zajmuje się również prawem nowych technologii.

Radcy prawni mogą być zatrudniani na podstawie umowy o pracę. Często więc pracują w urzędach lub w firmach w roli prawników in-house. Jest to rozwiązanie korzystne dla wielu pracodawców, gdyż radcy oferują w ten sposób swoim klientom kompleksową obsługę – mogą zarówno sporządzać dokumentację i dbać o compliance, jak i reprezentować swoich pracodawców w konfliktach sądowych czy prowadzić profesjonalne negocjacje z kontrahentami pracodawcy.

Kancelaria adwokacka

Zawód adwokata to jeden z najbardziej rozpoznawalnych zawodów prawniczych w Polsce. Adwokaci chwalą się długą historią zawodu i swoimi tradycjami. Kształci się ich głównie w zakresie prawa karnego i cywilnego. To oni najczęściej są obrońcami w sprawach karnych.

Z punktu widzenia klienta istotne jest to, że adwokaci również muszą dochować tajemnicy zawodowej. Dane przekazywane przez klienta są więc dodatkowo chronione. Podobnie jak w przypadku radców, nie jest łatwo zwolnić adwokata z dochowania tajemnicy zawodowej.

Adwokaci również mają swój samorząd, rzeczników dyscyplinarnych oraz kodeks etyki. Każdy adwokat należy do właściwej Okręgowej Rady Adwokackiej, która czuwa nad kształceniem aplikantów oraz prawidłowym wykonywaniem zawodu przez adwokatów.

Największym ograniczeniem dla adwokatów jest to, że nie mogą być zatrudnieni na podstawie umowy o pracę. Z tego względu wielu z nich prowadzi własne kancelarie, a także zajmuje się tzw. reprezentacją z urzędu, której koszty pokrywa za klienta Skarb Państwa.

Kancelaria prawna

Zwykle pod nazwą „kancelaria prawna” kryje się po prostu firma doradztwa prawnego. Rzadko kiedy w takiej kancelarii spotkamy radcę lub adwokata, choć nie jest to wykluczone. Co istotne jednak – taką kancelarię może założyć dosłownie każdy. Nikt nie sprawdza kompetencji takiej osoby, ani przygotowania zawodowego. Jej umiejętności weryfikuje po prostu rynek. Osoba prowadząca kancelarię prawną nie musi nawet posiadać wykształcenia prawniczego.

To właśnie w kancelariach prawnych często spotkamy tzw. doradców prawnych, którzy nie mają nic wspólnego z zawodem radcy prawnego. Są to po prostu osoby, które świadczą usługi prawnicze, ale klient nie ma żadnej gwarancji co do przygotowania zawodowego takiej osoby. Ponadto, w razie niekompetencji, klient może jedynie dochodzić odszkodowania za nienależyte wykonanie umowy jedynie przed sądem powszechnym, co jest procedurą trudną i długą.

Z punktu widzenia klienta problemu nie stanowi jednak brak kompetencji osób prowadzących kancelarie prawne, a brak ochrony informacji przez tajemnicę zawodową oraz niemożność reprezentacji w sądzie. Pełnomocnikami procesowymi mogą być tylko radcy prawni i adwokaci.

Kancelaria odszkodowawcza

Kancelarie odszkodowawcze to zwykle wyspecjalizowane kancelarie prawne. Dzielą więc z nimi te same wady, jak brak kodeksu etyki, tajemnicy zawodowej czy niemożność reprezentacji w sądzie. Chociaż należy w tym miejscu powiedzieć, że część kancelarii odszkodowawczych współpracuje z radcami lub adwokatami, ponieważ potrzebują usług pełnomocników procesowych.

Wiele kancelarii odszkodowawczych poszukuje klientów w sposób wątpliwy moralnie (np. ich agenci chodzą po szpitalach i cmentarzach, zaczepiając członków rodziny). Korzystając z ich usług klient musi również uważać na warunki wynagrodzenia. Kancelarie odszkodowawcze często żądają wysokiego procentu od wywalczonego odszkodowania. Dla klientów zwykle zdecydowanie taniej i korzystniej byłoby skorzystać z usług radcy prawnego lub adwokata, ale wiele osób nie decyduje się na porównanie ofert.

Skoro radcy i adwokaci są tacy super, to czemu nie widzę ich ofert, za to wszędzie widzę kancelarie prawne?

Największym ograniczeniem dla radców prawnych i adwokatów jest zakaz reklamy. Samorządy zawodowe wciąż przyjmują, że reklama nie licuje z powagą tych zawodów. Młodzi prawnicy walczą o zmianę tego stanu rzeczy, ale na razie bez skutku.

Zakaz reklamy w praktyce skutkuje tym, że:

  • potencjalnemu klientowi może być trudniej znaleźć prawnika specjalizującego się w danym problemie, ponieważ zakaz reklamy to również przykładowo ograniczenia w zakresie pozycjonowania strony internetowej czy obecności w social media,
  • na stronach internetowych radców prawnych i adwokatów nie znajdziemy cenników, gdyż muszą oni ustalać swoje honorarium w zależności od „stopnia skomplikowania sprawy” – klient musi więc każdorazowo skontaktować się z radcą lub adwokatem, by ten mógł wycenić swoją usługę (a nie każdemu chce się to robić).

 

Mam nadzieję, że mój artykuł pomoże Wam rozróżnić obecne na rynku podmioty oferujące usługi prawne i wybrać ten, który najbardziej odpowiada Waszym potrzebom 🙂

 

źródło zdjęć: picjumbo.com

Czy pracodawca może mi kazać zastąpić innego pracownika?

Jednym z głównych obowiązków pracodawcy jest zapewnienie odpowiedniej organizacji pracy oraz dbałość o wydajność i należytą jakość pracy. Oznacza to, że pracodawca musi sobie radzić także w sytuacji braków kadrowych. Jeśli braki kadrowe są jedynie przejściowe, pracodawca może powierzyć pracownikowi inne zadania niż dotychczas.

Ograniczenia w zastępowaniu innego pracownika

Pracodawca może powierzyć ci zadania innego pracownika. Jeśli są to zadania, które ty również wykonujesz, a więc zgodne z umową o pracę, to zasadniczo nie ma tutaj żadnych ograniczeń w przekazywaniu zadań.

Co jednak w sytuacji, gdy powierza się nam zadania innego rodzaju niż te, które normalnie wykonujemy i które są określone w naszej umowie o pracę? Pracodawca nie ma wówczas pełnej dowolności, o czym wprost stanowi art. 42 § 4 Kodeksu pracy.

Pracownikowi można powierzyć rodzajowo inną pracę tylko:

  • w przypadku uzasadnionym potrzebami pracodawcy,
  • na okres nieprzekraczający 3 miesięcy w roku kalendarzowym,
  • gdy nie powoduje to obniżenia wynagrodzenia,
  • gdy odpowiada to kwalifikacjom pracownika.

Czym są uzasadnione potrzeby pracodawcy?

Pracodawca może przejściowo powierzyć pracownikowi inną pracę ze względu na zaistnienie po jego stronie uzasadnionych potrzeb, np. z powodu urlopu czy choroby innego pracownika. Potrzeby te nie mogą mieć jednak charakteru absolutnego i muszą uwzględniać interesy pracownika. Żadne potrzeby pracodawcy nie uzasadniają jednostronnego, przejściowego powierzenia pracownikowi innej pracy niż umówiona na okres dłuższy niż trzy miesiące w roku kalendarzowym. Nie pozwalają również na obniżenie przysługującego pracownikowi wynagrodzenia, nawet jeśli ma on wykonywać pracę mniej wymagającą.  No i wreszcie potrzeby pracodawcy nie usprawiedliwiają powierzenia pracownikowi pracy, która nie odpowiada jego kwalifikacjom lub uderza w jego godność. Powierzenie pracownikowi innej pracy niż ta określona w umowie o pracę ma charakter wyjątkowy. Dlatego też żadna z przesłanek powierzenia nie może być rozumiana w sposób rozszerzający i uderzający w interesy pracownika.

Jak mierzyć okres trzech miesięcy?

Okres trzech miesięcy, przez który pracownik może wykonywać inne, nieokreślone w umowie o pracę zadania, nie musi być okresem ciągłym. Może być podzielony na części. Może również przypadać w ostatnim kwartale roku i pierwszym kwartale następnego roku.

Powierzenie wykonywania innej pracy na dłuższy okres wymaga albo akceptacji pracownika, albo podpisania aneksu do umowy o pracę, albo wypowiedzenia zmieniającego warunki pracy i płacy. Wszystko zależy od relacji panujących w zakładzie pracy oraz konkretnych ustaleń.

Jeśli pracodawca kontynuuje zatrudnianie pracownika przy innej pracy po upływie trzech miesięcy bez zgody tego pracownika, pracownik może dochodzić odszkodowania za nienależyte wykonywanie umowy o pracę (art. 471 k.c. w zw. z art. 300 k.p.). Pracownik może również dochodzić dopuszczenia do pracy określonej w umowie o pracę.

Co w praktyce oznacza to, że powierzona praca musi odpowiadać moim kwalifikacjom?

Powierzona pracownikowi inna praca nie może przekraczać jego kwalifikacji, ale też muszą one znaleźć odpowiednie zastosowanie przy wykonywaniu nowych zadań. W konsekwencji, pracownikowi z wysokimi kwalifikacjami nie można powierzyć pracy, która nie wymaga żadnych szczególnych kwalifikacji. Ale też nie można powierzyć pracy, do której dana osoba w ogóle kwalifikacji nie posiada.

Przykładowo można sobie wyobrazić, że księgowa będzie mogła częściowo zastąpić kadrową, szczególnie, jeśli posiada wykształcenie w zakresie HR (np. ukończyła kierunek studiów lub szkolenie z zakresu kadr i płac), ale niedopuszczalne będzie zastępowanie przez nią stażystki czy sprzątaczki.

Warto na koniec podkreślić, że jeśli pracodawca bez zaistnienia żadnych uzasadnionych, wyjątkowych potrzeb, skieruje nas do innej pracy, która w żadnym stopniu nie odpowiada naszym kwalifikacjom, może być to traktowane jak mobbing lub dyskryminacja. Taka sytuacja może bowiem być świadomym działaniem, które zmierza do poniżenia i zdyskredytowania pracownika.

 

Źródła:

  • K. Jaśkowski, Komentarz aktualizowany do Kodeksu pracy, komentarz do art. 42 k.p., pkt. 13.1, LEX 2019,
  • wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11.02.2010 r., I PK 185/09,
  • wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 5.07.2018 r., III APa 22/18.
Źródła zdjęć: picjumbo.com

Dyskryminacja – jak z nią walczyć?

Kiedy ktoś nas dyskryminuje, molestuje lub po prostu jawnie obraża, naszym pierwszym odruchem jest myślenie o zgłoszeniu tego na Policję. Nie zawsze jednak przynosi to oczekiwane skutki. Pokrzywdzeni często czują się zaniedbani lub źle traktowani przez funkcjonariuszy. Warto więc wiedzieć, że są też inne sposoby na obronę własnej godności.

Dobra osobiste

Pierwszą ciekawą instytucję służącą do obrony przed niewłaściwym zachowaniem innych osób znajdziemy w Kodeksie cywilnym. Reguluje on tzw. ochronę dóbr osobistych. Przez dobra osobiste Kodeks rozumie przede wszystkim naszą wolność, cześć, swobodę sumienia, zdrowie, nazwisko, wizerunek, zdrowie, nietykalność (w tym mieszkania), a także twórczość. Katalog ten jednak jest otwarty i cały czas rozwijany przez orzecznictwo. Jeśli więc ktoś nas szkaluje ze względu na orientację seksualną, rozprowadza nieprawdziwe informacje czy po prostu stwarza u nas poczucie zagrożenia, możemy iść z taką sprawą do sądu cywilnego.

Oto czego możesz żądać w sądzie cywilnym:

  1. zaniechania krzywdzącego działania,
  2. żądania usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych, np. poprzez złożenie odpowiedniego oświadczenia,
  3. pieniężnego zadośćuczynienia za krzywdę,
  4. zapłaty na wskazany cel społeczny,
  5. odszkodowania za szkodę majątkową (np. za zniszczenie należących do ciebie przedmiotów).

Dyskryminacja w pracy

Jeśli krzywdzące zachowania mają miejsce w pracy, możemy skorzystać z tego, co oferuje nam Kodeks pracy. Znajdziemy w nim aż trzy stypizowane rodzaje zachowań: dyskryminację, molestowanie i mobbing.

Dyskryminacja i molestowanie

Kodeks pracy zakazuje wprost dyskryminacji m.in. ze względu na płeć, wiek, orientację seksualną oraz przekonania polityczne. Co więcej, zakazuje również dyskryminacji ze względu na „neutralne” cechy pracownika, takie jak zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony oraz zatrudnienie w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy. Niezgodna prawem jest ponadto stosowanie pozornie neutralnych postanowień, których efektem jest stworzenie niekorzystnej dysproporcji między poszczególnymi grupami pracowników,

Podkreślić przy tym należy, że Kodeks pracy przez zachowania dyskryminacyjne rozumie także zachęcanie i nakazywanie innym osobom podejmowania zachowań dyskryminujących.

Podtypem dyskryminacji jest molestowanie. Przez molestowanie należy rozumieć niepożądane zachowanie, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności pracownika i stworzenie wobec niego zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery. Z kolei molestowanie seksualne charakteryzuje się dodatkowo niepożądanym zachowaniem o charakterze seksualnym lub odnoszące się do płci pracownika – zachowanie to mogą tworzyć elementy fizyczne, werbalne lub pozawerbalne.

Na gruncie Kodeksu pracy za takie zachowanie można żądać odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę. Przy czym warto pamiętać, że pracodawca nie może wyciągać wobec pracownika negatywnych konsekwencji, jeśli pracownik zdecydował się na skorzystanie z uprawnień przysługujących z tytułu naruszenia zasady równego traktowania, w szczególności nie może go zwolnić.

Dyskryminowany pracownik może również sam zwolnić się ze skutkiem natychmiastowym. Przeciwdziałanie dyskryminacji to bowiem jeden z podstawowych obowiązków pracodawcy. Jeśli pracodawca go nie przestrzega, może to stanowić podstawę do rozwiązania przez pracownika umowy o pracę ze skutkiem natychmiastowym. Rozwiązanie powinno nastąpić najlepiej na piśmie, ze wskazaniem przyczyny.

Mobbing

Innym negatywnym zjawiskiem w pracy jest mobbing. Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi:

  • polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika,
  • wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej,
  • powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników.

Mobbing może stanowić podstawę wypowiedzenia umowy o pracę przez pracownika. W tym wypadku pracownik powinien dochować formy pisemnej i wskazać przyczynę odejścia z pracy. Jest to istotne z punktu widzenia dochodzenia ewentualnych roszczeń, ponieważ bez wskazania mobbingu jako przyczyny odejścia, nie będzie można dochodzić odszkodowania w sądzie w pracy. Można jednak będzie dochodzić swoich roszczeń w sądzie cywilnym, na gruncie wcześniej opisanych przepisów o ochronie dóbr osobistych.

W przypadku mobbingu możesz żądać w sądzie pracy:

  1. odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę,
  2. jeśli mobbing spowodował rozstrój zdrowia fizycznego lub psychicznego: pieniężnego zadośćuczynienia.

Nie musisz być w tym sam

Dyskryminacja to trudny temat, a jego ofiarom często ciężko się skonfrontować z oprawcą. Dlatego w takich sytuacjach warto ustanowić pełnomocnika, który będzie walczył o Twoje prawa oraz zaoszczędzi Ci niepotrzebnych nerwów i strachu. Wówczas to on będzie kontaktował się z organami prawnymi, sądami oraz, co najważniejsze, z Twoim przeciwnikiem.

 

Źródła zdjęć: picjumbo.com, unsplash.com

Zakaz konkurencji w pracy

Jeśli jesteś zatrudniony na podstawie umowy o pracę, pracodawca może nałożyć na Ciebie obowiązek zakazu konkurencji. Zakaz ten może obejmować zarówno okres zatrudnienia, jak i czas już po jego ustaniu. Na co uważać w przypadku podpisywania umowy o zakazie konkurencji?

Podstawowe cechy zakazu konkurencji

Umowa o zakazie konkurencji powinna zostać zawarta w formie pisemnej w sposób odrębny od umowy o pracę. Powinna dokładnie określać nie tylko jej strony, ale przede wszystkim okres obowiązywania i zakres zakazu konkurencji.

Podstawą w takiej umowie jest więc określenie, czy zakaz obowiązuje jedynie w trakcie trwania stosunku pracy, czy też także po jego zakończeniu. Jest to ważne, ponieważ w zależności od okresu obowiązywania umowy, pracownik będzie miał inne prawa, różnić się również będą dostępne sankcje za naruszenie umowy.

Umowa o zakazie konkurencji powinna jasno wskazywać, jakie czynności zarobkowe będą zakazane dla pracownika, jakich działalności nie może on podejmować. Trzeba tutaj dokładnie opisać, co pracodawca rozumie przez działalność konkurencyjną. Powinno się tutaj precyzyjnie wskazać rodzaj, zasięg terytorialny i formę prawną zakazanych czynności.

Co może zostać zakazane?

Warto wiedzieć, że pracodawca nie może zakazać jakiejkolwiek działalności na rzecz podmiotu trzeciego. Zakazana może być jedynie działalność konkurencyjna, a więc taka, która pokrywa się całkowicie lub częściowo z zakresem działalności pracodawcy. Pracodawca nie może jednak zakazać wszystkich możliwości dorabiania przez pracownika i żądać od niego całkowitej wyłączności.

Kary umowne

Popularnym postanowieniem w umowach o zakazie konkurencji są kary umowne. Jednak nie w każdym przypadku będą one dozwolone.

Przede wszystkim, jeśli zakaz konkurencji obowiązuje w trakcie zatrudnienia u pracodawcy, kary umowne są niedopuszczalne. Pracownik za niedotrzymanie swoich obowiązków, w tym niedotrzymanie zakazu konkurencji, może odpowiadać jedynie na podstawie przepisów Kodeksu pracy. W konsekwencji za złamanie zakazu pracownikowi grozi tylko odpowiedzialność dyscyplinarna.

Inna sytuacja występuje wtedy, gdy zakaz konkurencji obowiązuje po rozwiązaniu umowy o pracę. Wówczas strona umowy przestaje być pracownikiem, więc nie może odpowiadać na podstawie przepisów Kodeksu pracy. Były pracownik za podjęcie działalności konkurencyjnej po zakończeniu okresu zatrudnienia może zostać obciążony karą umowną. Kara umowna nie może być jednak rażąco wygórowana i musi uwzględniać interesy obu stron.

Zakaz konkurencji po zakończeniu stosunku pracy tylko odpłatnie

Jeśli podpisujesz zakaz konkurencji, który obejmuje również okres po ustaniu zatrudnienia, musisz pamiętać, że byłemu pracownikowi należą się dodatkowe pieniądze za niepodejmowanie działalności konkurencyjnej. Jest to odszkodowanie za to, że mimo zakończenia współpracy, były pracownik nie może zatrudnić się w podmiocie konkurencyjnym lub wykorzystać zdobytego doświadczenia dla własnych celów.

Były pracownik powinien otrzymywać minimum 25% wynagrodzenia, jakie otrzymywał od pracodawcy. Powinno ono odpowiadać okresowi obowiązywania zakazu konkurencji.

Jeśli były pracodawca uchyla się od obowiązku zapłaty, wówczas zakaz konkurencji automatycznie przestaje obowiązywać. Strony mogą również porozumieć się co do wcześniejszego zakończenia zakazu konkurencji, jeśli ustaną przyczyny uzasadniające taki zakaz, np. pracodawca zmieni przedmiot działalności, przestanie produkować jakiś rodzaj towarów itp.

 

Powyższe regulacje dotyczą jedynie zakazu konkurencji w relacji pracodawca – pracownik. Jeśli jesteś samozatrudnionym, prowadzisz działalność gospodarczą lub podpisałeś umowę zlecenia, regulacje będą trochę inne. Opiszę je już wkrótce.

 

Źródło zdjęć: picjumbo.com

Odpowiedzialność za psa

Posiadanie psa zwykle daje nam wiele radości i satysfakcji, ale czasem wiąże się również z dodatkowymi problemami i odpowiedzialnością. Co w sytuacji, gdy pies kogoś ugryzie lub zniszczy czyjąś rzecz? Jakie mogą być tego konsekwencje?

Kto odpowiada za zachowanie psa?

Za psa jest odpowiedzialna osoba, która się nim opiekuje i daje schronienie. Co do zasady jest to właściciel, ale może to również być osoba, która po prostu zajmuje się psem, np. pod nieobecność właściciela. Jak wskazuje się w orzecznictwie, może to być każdy, kto jest z jakiegokolwiek tytułu zobowiązany do nadzoru, opieki nad zwierzęciem, w tym osoba prywatna bezpłatnie sprawująca w danym momencie opiekę nad zwierzęciem (tak: wyrok WSA w Gdańsku z dnia 7.10.2014, I SA/Gd 268/14).

Wykroczenie

Brak odpowiedniego nadzoru nad psem stanowi wykroczenie. Jeśli nie zachowamy zwykłych lub nakazanych środków ostrożności podczas opieki nad psem, może nam grozić kara nagany, grzywny do 1000 zł, a nawet kara ograniczenia wolności. Odpowiadamy więc nie tylko za bezpośrednie nieprzestrzeganie regulacji istniejących w danym miejscu, ale również za niezachowanie podstawowej ostrożności podczas spaceru z psem.

Odpowiedzialność cywilna

Jeśli nasz pies wyrządzi komuś szkodę, będziemy również odpowiadać na podstawie przepisów kodeksu cywilnego. Oznacza to, że będziemy musieli zapłacić poszkodowanemu odszkodowanie, a czasem również zadośćuczynienie i rentę. W drastycznej sytuacji, w której nasz pies kogoś mocno pogryzie będziemy więc odpowiedzialni przykładowo za koszty leczenia. Jeśli ktoś bardzo ucierpiał, sąd może na nas nałożyć obowiązek płacenia comiesięcznej renty.

Oczywiście niektórzy posiadają odpowiednie ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, ale pokuszę się o stwierdzenie, że większość społeczeństwa musiałaby ponosić takie koszty z własnej kieszeni. Warto o tym pomyśleć, zanim spuścimy psa ze smyczy lub zostawimy go samego pod sklepem. Jeśli nie zapanujemy nad psem, może się to źle skończyć również dla nas.

 

Źródło zdjęcia: picjumbo.com

Wypadek w komunikacji miejskiej – co robić?

Jazda komunikacją miejską bywa niebezpieczna. Zdarza się, że pasażerowie odnoszą obrażenia wskutek nieprzewidzianych sytuacji na drodze albo braku ostrożności po stronie kierowcy lub motorniczego. Najczęściej są to złamania lub zwichnięcia ze względu na ostre hamowania autobusu lub przytrzaśnięcie pasażera drzwiami. Jak się zachować w takiej sytuacji? Co Ci przysługuje jako poszkodowanemu pasażerowi?

Wypadek – co teraz?

Doznałeś wypadku w autobusie lub tramwaju? Oto, co powinieneś zrobić:

  • Spisz numer boczny lub numer rejestracyjny autobusu/tramwaju,
  • Zapamiętaj, jaką linią jechałeś, w którym kierunku i o jakiej godzinie miało miejsce zdarzenie,
  • Ustal, czy któryś ze współpasażerów może zostać świadkiem zdarzenia i poda Ci namiary na siebie,
  • W poważniejszej sytuacji: wezwij policję i pogotowie,
  • Zgłoś szkodę przewoźnikowi (mailowo lub listem poleconym) oraz poproś o numer polisy OC autobusu lub tramwaju i zabezpieczenie nagrania z monitoringu,
  • Zbieraj rachunki za leczenie oraz dokumentacje medyczną,
  • Po ustaleniu numeru polisy OC środka transportu: zgłoś szkodę ubezpieczycielowi przewoźnika.

Jak mam dokładnie postępować?

Powyżej opisałam całą procedurę w skrócie, teraz omówię szczegóły. Jeśli coś Ci się stanie w autobusie, przede wszystkim zapamiętaj, która to była linia i spisz numer boczny lub numer rejestracyjny autobusu. Jeśli nie jesteś w stanie tego zrobić, poproś o to innego pasażera. Zwróć uwagę, w którym miejscu lub na którym przystanku zdarzenie miało miejsce, a także która jest godzina. To wszystko będzie niezwykle istotne, by pociągnąć przewoźnika do odpowiedzialności za Twoje obrażenia i konieczne leczenie. Na takiej podstawie będziesz mógł łatwo ustalić numer polisy ubezpieczeniowej pojazdu i dochodzić zapłaty za doznane krzywdy.

Jeśli uda Ci się spisać dane świadka zdarzenia, również może się to przydać. W najbardziej drastycznych sytuacjach należy oczywiście wezwać policję i pogotowie.

Zdarzenia w autobusie mogą mieć różny charakter – czasem nawet od razu się nie zorientujemy, że stało nam się coś poważniejszego. Ot, autobus zahamował, Ty się uderzyłeś lub coś strzyknęło Ci w stawie. Z ostrożności lepiej, żebyś w takiej sytuacji również spisał chociaż numer boczny autobusu lub numer kierowcy. Bo co w sytuacji, gdy po paru godzinach zobaczysz, że to jednak nie było stłuczenie a może być coś poważniejszego? Jeśli będziesz chciał dochodzić naprawienia szkody od przewoźnika, możesz mieć trudności chociażby z ustaleniem pojazdu, w którym doszło do szkody, a jest to ważne z punktu widzenia odpowiedzialności przewoźnika.

I jeszcze jedna ważna kwestia. Koniecznie zgłoś całą sytuację przewoźnikowi! Napisz do niego maila lub wyślij list polecony do spółki zarządzającej komunikacją miejską (MPK, ZTM itp.) i poproś o zabezpieczenie monitoringu ze zdarzenia. Szczególnie, jeśli na miejsce nie była wzywana policja. Zwykle przewoźnicy usuwają nagrania z monitoringu po ok. dwóch tygodniach. Jeśli jednak szybko powiadomisz przewoźnika, raczej zabezpieczy on nagranie, żeby potem je przekazać swojemu zakładowi ubezpieczeń.

W trakcie leczenia koniecznie zbieraj wszystkie rachunki oraz dokumentację medyczną. Wyślesz ją potem do ubezpieczyciela przewoźnika, gdy już ustalisz numer polisy OC. Ułatwi to ubezpieczycielowi zbadanie całej sytuacji i ustalenie wysokości szkody.

Co Ci przysługuje?

Warto podkreślić, że za szkody w komunikacji miejskiej przewoźnik odpowiada na zasadzie ryzyka. Oznacza to, że całe zdarzenie mogło być dość losowe, a Ty nie będziesz musiał udowadniać żadnych zaniedbań po stronie kierowcy. Dzięki temu odmowa naprawienia szkody może nastąpić tylko w sytuacji, w której ponosisz wyłączną winę za całe zdarzenie – np. wsiadłeś do autobusu pijany i przez to się przewróciłeś.

Jeśli odniesiesz obrażenia w komunikacji miejskiej, przysługuje Ci pieniężne odszkodowanie i zadośćuczynienie. Na odszkodowanie będą się składały m.in. koszty leczenia, sprzętu ortopedycznego, dojazdów do lekarzy oraz opieki (także przez osoby bliskie). Zadośćuczynienie z kolei ma naprawić Twoją krzywdę. Zadośćuczynienie zwykle mierzy się zgodnie z procentem uszczerbku na zdrowiu. Obecnie sądy przyznają za 1% uszczerbku od dwóch do trzech tysięcy złotych. Jest więc o co walczyć, biorąc pod uwagę, że mniej poważne złamania gwarantują nam zwykle ok 3-5% uszczerbku.

Gdy już dostaniesz decyzję z towarzystwa ubezpieczeń…

Pamiętaj, ubezpieczyciele często zaniżają wypłacone kwoty. Po otrzymaniu decyzji zakładu ubezpieczeń przewoźnika, udaj się do radcy prawnego. On oceni szkodę i powie Ci, czy nie powinieneś iść do sądu i walczyć o większe pieniądze. Może się też odwołać od decyzji oraz wspomóc Cię w zawarciu korzystnej ugody z ubezpieczycielem.

 

Źródło zdjęć: picjumbo.com